W języku chińskim słowo ”konflikt” zapisuje się za pomocą dwóch symboli – jeden znaczy „zagrożenie”, a drugi – „możliwości”. To doskonale odzwierciedla naturę konfliktu i nasz wpływ na jego przebieg.

Z jednej strony konflikt może doprowadzić do destrukcyjnych skutków, gdy będziemy go unikać, dusić w sobie emocje, bać się konfrontacji lub krzywdzić inne osoby. Z drugiej może być szansą na konstruktywne rozwiązania i lepsze poznanie drugiego człowieka, jeśli będziemy szanować „przeciwnika”, a także panować nad gniewem i strachem. Konflikty to naturalna część życia. Nawet jeśli ich unikamy, nie wyeliminujemy ich. To rodzaj komunikacji, który służy wymianie poglądów, przekonań, emocji i potrzeb. Konfliktem da się zarządzać – trzeba tylko go postrzegać jako szansę.

 

Natura konfliktów - Każdy konflikt to spór między współzależnymi stronami

Aby się dogadać z innym człowiekiem, trzeba go najpierw poznać i zrozumieć. Podobnie jest z konfliktem: aby widzieć w nim nowe możliwości i sprawnie nim zarządzać, warto zgłębić jego naturę. Według Williama W. Wilmota i Joyce’a L. Hockera, autorów książki „Konflikty między ludźmi”, każdy konflikt to spór między współzależnymi stronami. Jego podstawą jest przekonanie obu stron, że ich cele są sprzeczne, zasoby ograniczone i przeszkadzają sobie nawzajem w realizacji planów. Każdy z elementów tej definicji jest istotny w rozumieniu konfliktu.

 

Spór

Czy osoba, która jest zła na swojego znajomego z pracy, ale unika z nim kontaktu i nie wyraża swoich negatywnych emocji, angażuje się w konflikt? Na pewno przeżywa frustracje, prowadzi dialogi wewnętrzne, ale nie jest w konflikcie, póki nie wejdzie w interakcję i nie wyrazi swoich pretensji. Konflikt zaczyna się od jawnego sporu dwóch stron, a narzędziem jego prowadzenia jest komunikacja. To centralna część konfliktu – nasze zachowanie i komunikaty mogą wywołać konflikt, mogą go odzwierciedlać, mogą też być narzędziem destruktywnego albo konstruktywnego rozwiązania konfliktu.

 

Współzależność

Człowiek niezależny od drugiej osoby, czyli taki, który niespecjalnie interesuje się jej poczynaniami, nie wchodzi z nią w konflikt. Rośnie w nas frustracja, kłócimy się i mamy poczucie, że przeszkadzamy sobie nawzajem właśnie dlatego, że jesteśmy od siebie zależni. Ten element konfliktu obrazuje przykład skłóconego zespołu, w którym część osób nie chce zostawać po godzinach i wychodzi z pracy o stałej porze, a druga część ma o to pretensje, bo musi przejmować i kończyć ich zadania, żeby wyrobić się na czas. „Większość relacji oscyluje między różnymi stopniami niezależności i współzależności” – pisze Wilmot. „Czasami nacisk będzie położony na »ja« i na to, czego ja chcę w oddzieleniu od innych; czasem w centrum uwagi znajdziemy się »my« jako całość”. Obie strony konfliktu muszą szukać równowagi między swoimi potrzebami niezależności i współzależności.

 

Rozbieżne cele

Ludzie uznają swoje cele za rozbieżne z dwóch powodów: po pierwsze dążą do tego samego, a jest to zasób ograniczony, po drugie dążą do zupełnie różnych celów. W pierwszym przypadku konkurują – mogą walczyć o jedno stanowisko, wygraną, uwagę rodzica itp. W drugiej sytuacji dwie zależne od siebie osoby chcą czegoś innego, np. mąż chce wyjechać na wakacje, a żona woli przeznaczyć pieniądze na wyremontowanie kuchni. Podstawowym problemem wszystkich konfliktów jest postrzeganie celów jako wykluczających się i niewidzenie absolutnie niczego, do czego można by wspólnie dążyć. Jeśli jednak cele zostaną przeformułowane albo umieszczone w nowym kontekście, to może się okazać, że istnieje rozwiązanie, na które obie strony mogą się zgodzić.